czwartek, 10 czerwca 2010

Samolot

Przyjrzałem się temu, rozważałem, namyślałem, patrzyłem ... I nic. Nic nie rozumiem !!!

Pytam ( a mam pewne doświadczenie - 7 lat w służbie )

PYTAM:

Skoro pilot wiedział, że pogoda kiepska a goście ważni, to dlaczego zszedł...
Skoro ja nie mogę wnieść olejku do opalania na pokład (150ml), to co tam do diabła 2 obce osoby robiły w kabinie....
Dlaczego generał (celowo z małej litery) czytał listę... za mało ich tam było...
10 m/s schodzili, rany przecież powinni to czuć, widzieć na przyrządach.... co sekundę niższy pułap... A pan kapitan cicho siedzi... nie dowodzi... nie opieprza drugiego, nie wyciąga, nie wygania "gości" i "doradców" z kokpitu! W tych warunkach powinie być tam tylko personel!!!
A może jak donoszą Pan generał chciał sobie polatać... A może zabrakło wszystkim ROZSĄDKU, a może wszyscy nasi wielcy (z małej litery, nie zasłużyli na Wielką) zaczną słuchać! stosować się do zaleceń, kierować rozsądkiem i przestaną być "oświeceni"

Idźmy wybierać! Niech każdy głos swój da, każdy ma prawo i obowiązek ma!!!
To nasz kraj, za nas nikt tego nie zrobi!

Nie ma żadnych "ich", to my tworzymy "ich".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz